Obecnie mieszkają z nami dwa cudowne kocury. Forrest i Bohun, a mąż ma bzika na ich punkcie gorszego niż ja.
Przedstawiam Wam Forresta. Forruś kilka dni temu skończył rok. Ma piękne i bardzo puszyste, biało-srebrne futerko. Uwielbia wywalać brzuch do miziania, mógłby tak leżeć godzinami, byleby ktoś go miział. Lubi też gości, pewnie dlatego, że są to kolejne ręce, które z pewnością podrapią go po brzuszku.
Bohun to jeszcze kociak, ma 8 miesięcy. Ma cudowne złociste futerko z delikatnymi cętkami. Straszny z niego pieszczoch. Tylko czeka na to kiedy ktoś z domowników się położy, wtedy układa się wygonie obok i mrrrrrruczyyy. Bohuś jest bojaźliwym kotem. Kiedy mamy gości, chowa się pod łóżko. Za to nam daje bardzo dużo radości. Jest strasznym gadułą, lubi sobie pomiaukiwać nawet przez sen.
Tak to jest z tymi facetami. Najpierw nie chcą, a później wariują na punkcie kotów.
OdpowiedzUsuńDokładnie tak!
UsuńSamo życie
u mnie było podobnie : KOT nigdy
,a teraz mamy dwa
i do tego Koloruś jest tym bezcennym lekarstwem mojej córki taki prawdziwy cieplutki antydepresant 200%
OdpowiedzUsuńAle cudne kocurki <3. U mnie koty były od niepamiętnych czasów, ale zawsze kiedy kolejny dachowiec musiał być oddany, bo polował na gołębie sąsiadów, lub kiedy kolejny ginął pod kołami samochodu zapadała decyzja, że już żadnego kota w domu nie będzie. I tak też było rok temu kiedy kolejna kicia nie przeżyła w starciu z rozpędzonym autem. Domownicy uparcie twierdzili, że kota u nas być nie może. A ja postawiłam wszystkich przed faktem dokonanym i kupiłam ragdolla
. Bo nie wyobrażam sobie, że kota w domu mogłoby nie być. Dzięki tej puchatej kulce każdy dzień jest pełen małych radości, a smutki i depresyjne myśli odchodzą w niepamięć
.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że postawiłaś na swoim. Ja też nie wyobrażam sobie domu bez kota.
UsuńW moim rodzinnym domu tak było z psem. Nigdy w życiu
A potem pies - najważniejszy członek rodziny
A teraz to ja muszę hamować, żebyśmy trzeciego kota nie wzięli
Cudne te Twoje łobuzy, przecudne, ale to wiesz przecież
OdpowiedzUsuńJak się czegoś bardzo pragnie to się wreszcie spełni
Trochę długo to trwało , ale wiać że miłość do kotów się udzieliła
Piękne bardzo te Wasze kotki , gęba się sama uśmiecha 
OdpowiedzUsuńDługo to trwało bo żyła moja Mruczusia, mieszkała u rodziców, ale nadal była moja. A Mruczusia to była ostra kicia i mój mąż myślał, że wszystkie koty takie są
Kiedy odeszła na tamten świat, musiałam przekonać męża do kotów, no musiałam. No i teraz chodzi ten mój mąż po domu, nosi koty na rękach, pokazuje ptaszki, całuje po brzuszku i pozwala im prawie na wszystko 
UsuńJa też zaraziłam męża miłością do kotów , to wiem jak to cieszy
UsuńU mnie było podobnie. Kupiłam SOBIE kota i miałam go mieć. Tylko.... mój mąż oszalał na jego punkcie. Z wzajemnością zresztą
Aga i Hugo.
OdpowiedzUsuńTak właśnie powinno być
UsuńClick to see the code!
To insert emoticon you must added at least one space before the code.