wtorek, 17 lutego 2015

Światowy Dzień Kota

Dziś 17 lutego obchodzimy Światowy Dzień Kota! 

Z tej okazji wszystkim mruczkom życzę, żeby każdego dnia miały pełną miskę, ciepły dom i swojego Pana, którego będą mogły kochać i uszczęśliwiać.
Z tej okazji, wiersz napisany przez Pana Franciszka Klimka

Bo koty są dobre na wszystko.
Na wszystko, co życie nam niesie.
Bo koty, to czułość i bliskość
na wiosnę, na lato, na jesień.


A zimą – gdy dzień już zbyt krótki
i chłodnym ogarnia nas cieniem,
to k o t - Twój przyjaciel malutki
otuli Cię ciepłym mruczeniem.



W dniu swojego Święta, Forrest i Bohun postanowiły pokazać się z jak najlepszej strony.

piątek, 13 lutego 2015

Czasami musi być gorzej, żeby później mogło być lepiej

Myślę sobie, że czasami musi być gorzej, żeby później mogło być lepiej.
Gdyby ktokolwiek z Was powiedział mi latem ubiegłego roku, że zdjęcie mojego autorstwa zostanie opublikowane w gazecie... Odpowiedziałabym, że "To nie możliwe i na pewno nigdy tak się nie stanie. Przecież nie mam nawet dobrego aparatu. Poza tym jestem chora, mam depresję i nie chce mi się żyć. Ciągle mam migreny, a sił starcza mi tylko na wyjście do pracy. Po powrocie do domu tylko śpię i płaczę, nie mam siły iść się wykąpać a co dopiero myśleć o jakiejś fotografii. Nie wiem nawet jak się robi zdjęcia i obsługuje lustrzankę."
Od tego czasu minęło 6 miesięcy. Co się w tym czasie zmieniło?
Kupiłam aparat. Zawsze chciałam taki mieć, ale nigdy nie było to dla mnie na tyle ważne, żeby w końcu przeznaczyć na to pieniądze. Aparat był po to, żebym się czymś zajęła, żeby odwrócić moją uwagę od myśli samobójczych. Aparat był po to, żebym wstała z łóżka i robiła zdjęcia. Wyznaczyłam sobie cel, że zdjęcia będę robić codziennie. A muszę Wam powiedzieć, że to nie było łatwe. Dla chorego na depresję wstanie z łóżka i zrobienie prostej czynności, to jak wejście na Mount Everest. Mimo to wstawałam. Chociaż na chwile, ale wstawałam i pstrykałam te fotki. Czytałam książki o fotografii. Powiem Wam, że robienie kotom zdjęć i uczenie się fotografii, bardzo pomogło mi przetrwać ten najgorszy czas.
Kilka dni temu zadzwoniła do mnie Ania, pomalowana na niebiesko i mówi, że moje zdjęcie jest w gazecie! Byłam w szoku! Zdjęcia wysłałam dawno temu i prawie o nich zapomniałam. A tu takie wieści. Po raz pierwszy w życiu opublikowano zdjęcie mojego autorstwa. 
Chcę Wam powiedzieć, żebyście się nie poddawali. Żebyście myśleli też o sobie, o swoich pasjach. Róbcie to, co sprawia Wam przyjemność. W bardzo krótkim czasie może się wiele zmienić, na lepsze! Spełniajcie swoje marzenia. Moje się spełniają. Jestem z siebie dumna :-D

Dumny jest też Bohun, bo to przecież jego braciszek jest na zdjęciu i mała Pańcia :-D


poniedziałek, 2 lutego 2015

Migrena jako objaw depresji

Migrena to najgorszy ból głowy jaki znam. Osoby, które nigdy nie miały tego rodzaju bólu nie są w stanie sobie nawet tego wyobrazić. Zaczyna się powoli, jeśli wtedy wezmę leki zazwyczaj udaje się ją opanować. Niestety zdarza się, i to wcale nie rzadko, że atakuje mnie w nocy. Wtedy budzi mnie już ból głowy i żadne leki nie są w stanie mi pomoc. Ból przybiera na sile do tego stopnia, ze prawie tracę kontakt z otoczeniem, chce mi się wymiotować, jest mi gorąco i słabo. W pokoju muszę mieć ciemno i zimno, kładę sobie lód na czoło, by poczuć się troszkę lepiej. Kiedy nie opanuje migreny w jej początkowej fazie, zwala mnie z nóg na 48 godzin, czasami na trzy doby. Kiedy byłam na zwolnieniu lekarskim migreny ustąpiły. Nie pojawiały się częściej niż raz w tygodniu i miały w miarę łagodny przebieg. Teraz znów jest gorzej. Od stycznia mam je raz w tygodniu. W tym tygodniu to już moja druga migrena, bardzo ciężka.
Już jakiś czas temu zaczęłam drążyć temat bólów migrenowych. Zadałam sobie pytanie czy mają one jakiś związek z depresja, stresem i lękami. Odpowiedź okazała się twierdząca. Okazało się, że "szereg poważnych badań epidemiologicznych zgodnie wskazuje, że depresja występuje nieco częściej u osób z migreną, a migrena u osób z depresją.(...) Jeszcze bardziej interesująca jest obserwacja, że wysoki poziom neurotyzmu zdaje się być nieswoistym, ale istotnym czynnikiem ryzyka zachorowania na wiele schorzeń, do których należą: migrena (przynajmniej u kobiet), depresje, zaburzenia lękowe i schorzenia psychosomatyczne."
Jeśli chodzi o przyczyny występowania migreny, ogromne znaczenie mają tutaj stres oraz inne czynniki emocjonalne. Są to: niepokój, napięcia emocjonalne, depresja, ale także odprężenie po sytuacji stresowej (migreny weekendowe), obciążenie psychiczne.
Nie wiem co było pierwsze, migreny czy depresja, ale na pewno migreny były bardziej zauważalne bo uniemożliwiały mi "normalne" funkcjonowanie. Nie mogłam biegać od rana do nocy i dawać z siebie 300% energii. Jeszcze byłam na siebie zła, że jakiś tam ból głowy potrafi zatrzymać mnie w łóżku na dwa dni i, że nie mam nad tym bólem żadnej kontroli. Szukając powodu dlaczego tak bardzo boli mnie głowa zrobiłam szereg badań z krwi i rezonans głowy. Wszystko wyniki badań miałam w normie. Przyczyna była już jasna. Migrena okazała się somatyczną manifestacją depresji. 
Na migrenę choruje coraz więcej kobiet, na depresję również. Jeśli macie objawy jednej lub drugiej choroby, proszę Was, bardzo proszę, idźcie do lekarza specjalisty. Dbajcie o swoje zdrowie bo dane statystyczne są przerażające: "osoby cierpiące na migrenę podejmują próby samobójcze nawet do 3 razy częściej niż osoby zdrowe i to bez względu na obecność jakichkolwiek zaburzeń psychicznych. Sytuacja taka dotyczy zwłaszcza migreny z obecnością aury."
http://www.centrumdobrejterapii.pl/materialy/depresja-i-zaburzenia-lekowe-u-osob-cierpiacych-na-migrene/

Kot nie pomoże zwalczyć migreny, ale może sprawi, że przez chwilę poczujesz się lepiej. 
A może dbając o kota, pomyślisz, żeby zadbać też o siebie?