Ten rok był dla mnie wyjątkowy. Nigdy nie sądziłam, że w moim życiu wydarzy się tyle zmian w tak krótkim czasie. Początek roku 2014 był dla mnie dobry. W lutym zamieszkał z nami Forrest, a już trzy miesiące później wiedzieliśmy, że braciszkiem Forrusia zostanie Bohun. Tak długo namawiałam męża na kota, a tu proszę są i to dwa!
Niestety później mój stan bardzo się pogorszył. Bóle migrenowe były nie do zniesienia, przez nieprzespane noce odczuwałam ciągłe zmęczenie. W poniedziałki byłam zmęczona jakby to był piątek, a w piątki byłam już wrakiem człowieka. Chodziłam smutna, zgarbiona, twarz była blada. Objawy ciężkiej depresji nasiliły się na tyle, że musiałam pozostać na zwolnieniu lekarskim. Pomyślałam sobie, że dwa tygodnie to dużo i po tym czasie na pewno poczuję się lepiej. Jak się później okazało, byłam w błędzie. Nie wstawałam z łóżka przez 2,5 miesiąca. To było prawdziwe piekło. Myśli samobójcze miały charakter psychotyczny. Nie byłam w stanie nad nimi zapanować. Byłam tak słaba, że najprostsze czynności jak np. umycie zębów, kąpiel, były dla mnie tak trudne jak wejście na Mount Everest. Czułam się sfrustrowana i beznadziejna, nie dostrzegałam niczego co mogłoby świadczyć o tym, że jest ze mną już troszkę lepiej.
W tym najtrudniejszym dla mnie okresie, koty stały się inspiracją. Kupiłam aparat i kilka książek o fotografii. Zaczęłam pstrykać kotom fotki. Odkryłam swoją kolejną pasję. Zaczęłam umieszczać zdjęcia w internecie, a miłe komentarze dodawały mi mnóstwo pozytywnej energii. Kilka osób namawiało mnie abym zaczęła prowadzić bloga. Odpowiadałam, że "Nie. Nie dam rady, w ogóle się na tym nie znam!" No i co? Mam tego bloga! Ludzie są niesamowici. Nikt nie odmówił mi pomocy. Aniu, dziękuję Ci :-) Rodzina i przyjaciele są dla mnie najważniejsi. Mam ogromne szczęście, że otaczają mnie tak wspaniałe osoby i takie cudowne kociaki :-) Teraz wiem, że wszystko układa się coraz lepiej. Choć miewam jeszcze gorsze dni, to widzę, że tych dobrych jest coraz więcej. Mam nadzieje, że kiedyś będę mogła powiedzieć, że pokonałam depresję i wyzdrowiałam.
Nie mam postanowień noworocznych, ale mam życzenia.
Życzę sobie, żeby mieć więcej dystansu i wiary w siebie, żebym umiała cieszyć się z małych rzeczy i nie zamartwiała się na zapas. Żebym nie bała się realizować marzeń i żebym nie bała się być szczęśliwa.
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2015!!!
